Zakładki:
Nasze blogi
RSS
wtorek, 02 lutego 2010
Kazimierz - czyli warszawski lans i nie tylko.

 

Po drodze w góry zajeżdzamy do Kazimierza. Nigdy tu jeszcze nie byliśmy i znamy go tylko z rodzinych opowiadań. Rezerwujemy sobie całkiem niezłą miejscówkę w starej kamienicy między rynkiem a Wisłą. Pierwsze co od razu rzuca się w oczy to ogólny bardzo dobry stan zabytków. Widać, że wydano całkiem sporo pieniążków na renowację i Kazimierz wygląda naprawdę ładnie.

Jest poniedziałkowy poranek, na rynku zjechali się okoliczni rolnicy oferując 'płody rolne'. Nie ma tłumów turystów i wszystko to wygląda autentycznie. Kupujemy 1,5 l mleka od krowy za 3 zl, trochę czereśni i zabieramy się za zwiedzanie

Na pierwszy cel spaceru bierzemy Kazimierzowski zamek. Jak na rynku rano było bardzo mało turystów tak na zamku 'rządzą' wycieczki szkolne. Po prostu kolejka - wycieczka za wycieczką. Nie zwiedziliśmy wieży starej kamiennej wierzy górującej nad Kazimierzem, nie chciało nam się czekać w wycieczkowym tłumie.

Schodzimy niżej zahaczając o farę. Koło fary robię kilka zdjęć na starym cmentarzu.

Czas na lody w jednej z knajpek na rynku, co prawda pogoda nie sprzyja, ale co tam ...

Wieczorem idziemy na spacer wzdłuż Wisły. Bardzo fajnie wygląda deptak zbudowany na wiślańskich wałach, ciągnie się kilka kilometrów -idealne miejsce do biegania. Tym deptakiem docieramy do starych kaminiołomów. Dzięki tym kamieniołomom zbudowano sporą część Kazimierza.

Teren wokół Kazimierza jest bardzo pagórkowaty, poprzecinany wąwozami. No i z każdego wzgórza widać Wisłę. Ogólnie Kazimierz bardzo nam się podobał, ale za dużo tutaj warszawskich klimatów. Pewnie jeszcze tutaj wrócimy bardziej nastawiając się na spacery
w pobliskich wąwozach. Dodatkowo niedawno dowiedziałem się, że niedaleko Jazimierza znajduje sie jedno z największych grodzisk w polsce - Chodlik. Poniżej foty z wieczornego spaceru po starówce, był piękny zachód słońca :).

 

21:54, kajka271
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 stycznia 2010
Dlaczego bieszczady ?

Po pierwsze, dlatego, że dawno tam nie byliśmy - ostatnio jak mieliśmy po kilkanaście lat. Po drugie, że jak byłem dzieckiem bieszczady to były góry, które najbardziej mi się podobały. Chciałem skonfrontować obrazy z dzieciństwa z rzeczywistością. Po trzecie, bo wydają się przyjazne dla dzeci - można wybrać trasy o różnej trudności także takie, które są dobre dla maluchów.

20:10, kajka271
Link Dodaj komentarz »