Zakładki:
Nasze blogi
RSS
niedziela, 07 lutego 2010
Wąskie tory w Bieszczadach

Na brzydszą pogodę mieliśmy przygotowane specjalne atrakcje. Kolejka wąskotorowa Cisna- Przysłup to pozostałość dawnej kolejki leśnej, którą kiedyś transportowano drzewo do tartaków. Teraz mała część sieci tej kolejki służy turystom. Okazało się ze kolejka jest bardzo popularna - ledwo zmieściliśmy się w wagonie,a mnóstwo ludzi zostało na peronie. Niestety nie załapaliśmy się na parowozik Las, pociągnęły nas rumuńska spalinówka Lyd2. Atmosfera w wagonie była wesoła, połowa wagonu zajmowała wycieczka zakładowa pijąca wódeczkę. Klimat jak w PRL. Pogoda była paskudna, ale my mieliśmy szczęście siedzieliśmy w jedynym krytym wagonie w pociągu.

Pokonanie trasy to było prawdziwe wyzwanie dla tej lokomotywki, do trudniejszych podjazdów lokomotywa podchodziła kilka razy, było sporo emocji jak lokomotywa nabierała rozpędu, żeby pokonać największe wzniesienia. Grzesiu był jak zwykle zachwycony, siedział wpatrzony w okno a Ewcia grzecznie spała. Droga powrotna była już z górki. Wróciliśmy do Cisnej, gdzie akurat trwała naprawa parowoziku. 'Las' to jeden z najmniejszych parowozów w Polsce - taki mały czajniczek.

Tego dnia po południu pojechaliśmy  jeszcze do Ustrzyk Dolnych pokazać Grzesiowi niedżwiedzia i wilka w Muzeum Bieszczad. Grzesiu na początku powiedzał, że nie chce na nie patrzeć - trochę się przestraszył :).

Bieszczady to również piękna architektura drewaniana - przede wszystkim piękne cerkwie i kościoły.  Jest ich jeszcze naprawdę sporo. Jadąc samochodem warto zatrzymać się na chwilę obejrzeć te 'perełki'.

Poniżej jedno z licznych stanowisk smolarzy. Jak dla mnie zupełna egzotyka:).

08:47, kajka271
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 lutego 2010
Połonina Caryńska - bieszczadzka klasyka

 

 

 

Następny dzień i następne podejście - tym razem bieszczadzka klasyka- czas na połoninę Caryńską  start z przełęczy Wyżniańskiej. Podczas tego pobytu zawsze wybieraliśmy trasy z podejściem dla normalnego turysty na maksymalnie 1,5 h (wyjątkiem była Tarnica). Nam z dziećmi zajmowało to od 2 do 2,5 h więc dzieciaki nie były zbytnio zmęczone. Trasa na Carynską zajęło nam 2 h, tu juz było poważne podejście. Cała sztuka polegałą na tym żeby Grześka odpowiednio wkrecić w wędrówkę, a Ewcie odpowiednio nakarmić i uśpić. Ogólnie wychodziło to bezproblemowo, kilka przystanków i byliśmy na połoninie.Poniżej start z przełęczy wyżniańskiej

 

Mamy stamtąd wspaniały widok na Bieszczady Na samym szczycie mocno wiało wiec tylko ja wszedłem na 'grań', ale rodzinka była dosłownie 10 metrów poniżej grzbietu. Chusta to wspaniały wynalazek dla taki maluszków jak Ewcia, wygodny bezpieczny środek transportu. Ewcia przesypiała w niej połowe naszych wycieczek po bieszczadach.

Wieczorem robimy sobie spacerek w okolicach  schroniska w Jaworzcu. Tutaj też przed wojną tętniło życie, a dziś cóż piękna dzicz. I to zagubione schronisko w dolinie, jest zachód słońca  - piękne spokojne miejsce.

 

22:26, kajka271
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6