Zakładki:
Nasze blogi
RSS
niedziela, 07 marca 2010
Chatka puchatka-czyli wchodzimy na Wetlińską

Przyszedł czas na drugą połoninę - Wetlińską. Startujemy z przełęczy Wyżnej, na początku wita nas pomnik bieszczadzkiego poety Jerzego Harasymowicza i cytat, który towarzyszy nam wszędzie w Bieszczadach: 
"W górach jest wszystko co kocham
Wszystkie wiersze są w bukach
Zawsze kiedy tam wracam
Biorą mnie klony za wnuka"
Cytat jest wielokrotnie powtarzany na plakatach reklamujących lokalne imprezy, na składankach płyt itd. Ładny prawda ? Podejście pod Wetlinę jest bardzo łagodne -trasa  spacerowa Grzesiu radzi sobie bez problemu, Ewka również. Jak tylko wychodzimy z lasu na połoniny spotykamy jelenia. Jeleń w ogole nie boi się turystów, stoi od nas jakieś 15 metrów i spokojnie zajada trawkę, jeszcze nigdy nie widzieliśmy tak blisko jelenia.

Po jakimś czasie jeleń nam się nudzi, idziemy dalej do schroniska 'Chatka-puchatka'. Przy schronisku było mnóstwo turystów, widać że to jedna z najbardziej popularnych tras w bieszczadach. Schodzimy zypełnie inną drogą, jest piękna pogoda -mamy wspaniałe widoki. W bieszczadach byliśmy w czerwcu, a więc wszystko kwitło, motyle fruwały -pięknie. Na obiad jak zwykle lądujemy 'Pod caryńską' na pierogach z jagodami. Jak dla nas najlepsze pierogi w Bieszczadach. Na koniec dnia jedziemy do Lutowisk obejrzeć jeden z kilku kirkutów znajdujących się na tym terenie. Kirkut położony na zboczu małego pagórka. Mam mieszane uczucia, jest to bardzo klimatczne miejsce, a  z drugiej strony przygnębiająco wyglądają rozpdające się macewy. Szkoda że tak mało dbamy o historię naszych ziem:(.

18:57, kajka271
Link Dodaj komentarz »
Sine wiry + deszczowa solina

Dziś pora na odpoczynek, wybieramy spacerową trasę po  bieszczadzkich szutrach do rezerwatu Sine Wiry. Sine wiry to grupa wodospadów na rzece Wetlina.Fajna, lajtowa trasa, cały czas rzeczka nam szumi. Mamy jak zwykle ładne widoki.Na końcu drogi oglądamy główną atrakcję - grupę  wodospadów na Wetlinie.

 

Po powrocie do parkingu, idziemy w przeciwną stronę i tutaj spotykamy smolarzy. Smolarze to ciekawa profesja niespotykana już chyba nigdzie indziej w Polsce. Chłopaki w wielkich piecach wypalają węgiel drzewany, który potem służy nam jako opał na wakacyjnch grillach.Smolarze byli dziwnie poruszeni, widać było, że coś łapią. Zagadnęliśmy ich i pokazali nam  kilkanaście wężów złapanych do plastikowego worka pw tym dorodną żmiję- nieźle !!!! I tutaj dygresja: przyroda w Bieszczadach prezentuje się bardzo dobrze. Widać, że to ona tu rządzi-  co chwilę spotykamy ciekawe motyle, jaszczurki, jelenie (patrz następn wpis), przy rzekach widać ślady zwierzyny. Smolarze opowiadają nam że na wiosnę chodziła w tych okolicach niedźwiedzica z małymi. Robi się ciekawie... Celem naszego spaceru jest cerkiew w Łopience - kiedyś była tutaj spora wioska, po wojnie została tylko cerkiew. Niestety zaczyna zbierać sie na burze- musimy uciekać do samochodu. Po obiadku czeka nas jeszcze jedna atrakcja chcemy obejrzeć - zapora na Sanie w Solinie . Niestety burza nad bieszczadam rozpętała się na dobre, dlatego zaporę obejrzeliśmy dosłowne w biegu :))

 

05:22, kajka271
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6