Zakładki:
Nasze blogi
RSS
czwartek, 25 lutego 2010
Deszczowy skansen i sanockie ikony

Niestety od dwóch dni ciągle pada, ale my jesteśmy twardzi i dziś jedziemy do Sanoka -  do jednego z największych skansenów w Polsce. Spacerujemy w strugach deszczu od zagrody do zagrody.

 

 

 

 

Na mnie wielkie wrażenie zrobiła kolekcja ikon, naprawdę ikony pierwsza klasa. Część z nich mam w swoich albumach, ale na żywo prezentują się dużo ciekawiej.Interesujący jest też wydzielona część skansenu zwiazana z wydobyćiem ropy naftowej. Pełno tutaj maszyn związanych z wydobyciem ropy, a trzeba pamietać ze Polacy w tej dzedzinie byli pionierami. Zjadamy dobry obiadek w karczmie w skansenie i wracamy do Strzebowisk pełni nadzieji że deszcz nas opuści i jutro ruszymy już w góry. W drodze powrotnej nie omijam okazji by zrobić zdjęcia kilku cerkwiom. Drewniane cerkwie i koscioly to naprawde fascynujaca sprawa. Na tym terenie spotykamy je co krok, piękna prosta architektura.

 

 

g

22:57, kajka271
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 lutego 2010
Wąskie tory w Bieszczadach

Na brzydszą pogodę mieliśmy przygotowane specjalne atrakcje. Kolejka wąskotorowa Cisna- Przysłup to pozostałość dawnej kolejki leśnej, którą kiedyś transportowano drzewo do tartaków. Teraz mała część sieci tej kolejki służy turystom. Okazało się ze kolejka jest bardzo popularna - ledwo zmieściliśmy się w wagonie,a mnóstwo ludzi zostało na peronie. Niestety nie załapaliśmy się na parowozik Las, pociągnęły nas rumuńska spalinówka Lyd2. Atmosfera w wagonie była wesoła, połowa wagonu zajmowała wycieczka zakładowa pijąca wódeczkę. Klimat jak w PRL. Pogoda była paskudna, ale my mieliśmy szczęście siedzieliśmy w jedynym krytym wagonie w pociągu.

Pokonanie trasy to było prawdziwe wyzwanie dla tej lokomotywki, do trudniejszych podjazdów lokomotywa podchodziła kilka razy, było sporo emocji jak lokomotywa nabierała rozpędu, żeby pokonać największe wzniesienia. Grzesiu był jak zwykle zachwycony, siedział wpatrzony w okno a Ewcia grzecznie spała. Droga powrotna była już z górki. Wróciliśmy do Cisnej, gdzie akurat trwała naprawa parowoziku. 'Las' to jeden z najmniejszych parowozów w Polsce - taki mały czajniczek.

Tego dnia po południu pojechaliśmy  jeszcze do Ustrzyk Dolnych pokazać Grzesiowi niedżwiedzia i wilka w Muzeum Bieszczad. Grzesiu na początku powiedzał, że nie chce na nie patrzeć - trochę się przestraszył :).

Bieszczady to również piękna architektura drewaniana - przede wszystkim piękne cerkwie i kościoły.  Jest ich jeszcze naprawdę sporo. Jadąc samochodem warto zatrzymać się na chwilę obejrzeć te 'perełki'.

Poniżej jedno z licznych stanowisk smolarzy. Jak dla mnie zupełna egzotyka:).

08:47, kajka271
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3