Zakładki:
Nasze blogi
RSS
niedziela, 14 marca 2010
Czas na finał -Tarnica

Nasz urlopik w górach zbliża się do końca. Chcemy go zakończyć mocnym uderzeniem - a więc Tarnica. To będzie nasza najdłuższa 'wspinaczka'.Wiemy że może się nie udać i stwierdziliśmy, że jak dzieci zastrajkują to wracamy. Ale dzieci to urodzone włóczikije więc dzielnie startujemy z Wołasatego. Na starcie kupujemy specjalny kij 'Zakapior', który pomoże grzesiowi wejść na Tarnicę. Przed nami piękny słoneczny dzień. Tutaj na szlaku już tłumy, właśnie zaczęły się wakacje . Mijamy wycieczki szkolne, mnóstwo ludzi na szlaku nas zagaduje pytając o nasze dzieciaki. W ogóle fajne są takie górskie pogawędki i wspólne pokonywanie trasy. Góry zdecydownie łączą ludzi. Podczas naszych bieszczadzkich wędrówek spotykamy całkiem dużo takich rodzin jak my -  spacerujących po górach  z dziećmi.

Poniżej zdjecie cerkwiska  w Wołosatym z którego rozpoczynamy wejście na Tarnicę.

 

Podejście dla Grześka nie jest łatwe - ale chłopak jest twardy i daje radę :). Wychodzimy na połoniny pod Tarnicą -zwycięstwo ! Z Tarnicy rozpościera się piękny widok, wszystko leży poniżej. Nie możemy uwierzyć, że dzieciaki dały radę. Bardzo mocne zakończenie naszej bieszczadzkiej przygody.

Szkoda wracać z tych Bieszczad, to chyba najdziksze(a może i najpiękniejsze) polskie góry. Turystów jest tu  jeszcze stosunkowo mało, na pewno nie są tak zadeptane jak Tatry. Całe szczęście w Bieszczadach cały czas dominuje przyroda i to najważniejsze. Mamy przeczucie, że szybko tam wrócimy. 'Wskaż nam Panie drogę po Bieszczadzkich szlakach ...' śpiewa nam zespół 'Cisza jak Ta' podczas drogi powrotnej do domu.

 

21:57, kajka271
Link Komentarze (1) »
sobota, 13 marca 2010
Rogaś z doliny Roztoki

Na ten dzień zapowiadali prawdziwy upał, dlatego potraktowaliśmy go lajtowo. Na początek odwiedziliśmy mini-zoo w Cisnej. Jak dla mnie raczej rozczarowujące, ale Grześkowi się podobało - były sarenki, szynszyle, dzik,lis, jeleń ... itd.Bilety drogie, taka atrakcja dla miastowych, ale dzieciom się podobało.

Zoo położone jest na początku doliny Roztoki. Robimy sobie długi spacer z Cisnej do Roztok górnych - prawie bez wzniesień zniszczoną asfaltową drogą. Samochody jeżdzą tutaj z częstotliwością jeden na 0,5h. Po drodze mijamy charakerystyczne piece smolarzy, takie piece niesamowicie dymią, najlepiej wyglądają w czasie pochmurnej pogody. Docieramy do Roztok -dalej zaczyna się już Słowacja. Poniżej zdjęcia z tego sympatycznego spacer.

Ewcia czyta przewodnik po bieszczadach, planuje  jakąś fajną  wyrypę.

 

Po południu pojechaliśmy zobaczyć tamę na Solinie. Jak widać na poniższych zdjęciach musieliśmy się szybko stamtąd szybko zmykać. To było ekspresowe zwiedzanie:)

07:06, kajka271
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6